Pogryziony pokrowiec

pokrowce

Mieszkam wraz z moją rodziną na wsi, mam dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę, piękną żonę oraz psa labradora. Posiadamy wielki ogród na którym żona pielęgnuje swoje kwiatki a ja nasze samochody. Posiadamy trzy różne auta, dwa są moje – służbowy citroen c3, oraz prywatny ford fusion.

Nie ma nic gorszego niż pogryzione przez psa pokrowce

pokrowceDo mojej żony należy dacia duster, ponieważ chciała duże auto. Pracuje w firmie, która produkuje plandeki samochodowe, oraz pokrowce do wnętrz różnych aut. Pewnego słonecznego dnia zabrałem się za czyszczenie naszych samochodów, w tych sprawach bywam wręcz pedantyczny. Najpierw zabrałem się za moje auta, które dopieściłem, oraz wyprałem im tapicerkę. Przyszła kolej na auto mojej żony. Samo mycie, czy polerowanie go nie jest rzeczą ciężką, ale pokrowce samochodowe-ford fusion, wykonane z jakiegoś pluszu czy innego miękkiego i grubego materiału czyści się bardzo ciężko. Wyjąłem je z auta i położyłem przy wejściu od domu, w międzyczasie poszedłem wyprać oryginalne siedzenia. Po wypraniu i wyczyszczeniu wszystkich aut wróciłem do domu, zajęło mi to tyle czasu, że na dworze zrobiło się już ciemno. Wypuściliśmy naszego psa jeszcze na dwór i poszliśmy spać. Kolejnego ranka obudził mnie przeraźliwy krzyk mojej żony, niczego nieświadomy i na wpół przytomny pobiegłem na dół. Biegnąc schodami widziałem tylko jak nasz pies ucieka na górę z podkulonym ogonem a pod schodami czekała moja żona trzymając w ręku jeden z pokrowców z jej auta.

Była wściekła, nakrzyczała na mnie że po wypraniu pokrowców nie schowałem ich do domu, tylko zostawiłem do wyschnięcia przed domem. Przeprosiłem ją i pojechałem do sklepu po identyczny pokrowiec.