Rowerek z odzysku, nie nowy Skip Hop

skip hop

Od miesięcy zabieram się do porządków w piwnicy. Od lat nikt tam nie zaglądał, a po remoncie starego domu po moich dziadkach, wszystkie starocie zostały tam wyniesione. W końcu pewnego weekendu, przy okazji wiosennych porządków, postanowiłam się za to zabrać.

Jak odnowiłam rowerek zamiast kupić nowy Skip Hop

skip hopPlan był następujący, najpierw wyjąć wszystkie rzeczy i posegregować te nienadające się już do niczego i te, które można jakość wykorzystać. Po otworzeniu wrót piwnicy, gdy zobaczyłam tę stertę gratów ręce mi opadły. Na pierwszy ogień poszła stara lampa stojąca, wyglądająca na taką w nie najgorszym stanie. Następnie stara frania, kilka drewnianych skrzynek, jakieś połamane krzesło. Wśród rupieci znalazł się nawet globus i jakieś lekko uszkodzone cymbałki. Pomyślałam, że z tych wszystkich rzeczy, których nie potrzebuje warto zorganizować jakąś wyprzedaż garażową. Może komuś się coś przyda a mnie zwolni się miejsce w piwnicy, no i zawsze wpadnie parę groszy. Jednak to co mnie najbardziej zaciekawiło to stary drewniany jeździk, do złudzenia przypominający moją ulubioną zabawkę z dzieciństwa która zaginęła jak miałam 4 lata. Był to drewniany rowerek, przypominający motorek, którym uwielbiałam jeździć po podwórku, aż pewnego dnia nagle zniknął. Od razu rozpoznałam w tym obdrapanym jeździku mój motorek. Postanowiłam doprowadzić go do porządku i oddać mojemu synowi. Co prawda nie wyglądał on jak te ekskluzywne rowerki dla dzieci z markowych sklepów w stylu Smyk czy Skip Hop, ale szczerze przyznam miałam do niego zbyt duży sentyment, aby tak po prostu go wyrzucić.

Wystarczyło wymienić opony, a drewno zeszlifować i pomalować, parę śrubek dokręcić i mój stary rowerek biegowy wyglądał jak nowy. Nasz malec od razu pokochał mój drogocenny motorek i jest to jego ulubiona zabawka do dziś.