Wyjazd nad morze z „dj’em na wesele”

dj na wesele

W wakacje od uczelni, planowałem wyjazd nad morze wraz z moim kumplem dj’em. Planowaliśmy jechać wcześniej na Śląsk, może nawet do Katowic, ale jednak zrezygnowaliśmy. Wydawało nam się, że to chyba nie jest dobry pomysł, że raczej powinniśmy zastanowić się nad innym kierunkiem i tak padło na Stegnę.

Dj na wesele pojechał z nami

dj na weseleA czemu z kolegą dj’em? Ponieważ dorabia sobie na weselach jako dj na wesele. Nasz przepis na wakacje jest też taki, że jedziemy tam, gdzie planujemy być i szukamy kogoś, kto chciałby nas wynająć. Do tej pory gdzie nie pojechaliśmy, to zawsze przynajmniej dwie imprezy obskoczyliśmy. Kumpel jako głównodowodzący, a ja go zamieniałem i zajmowałem się sprzętem. Pieniędzmi dzieliliśmy się pół na pół, chociaż i tak różnie się kończyło. Niby tak samo, ale zawsze różnie. Początkowo nie chciałem pójść na ten pomysł, żeby jechać i szukać zatrudnienia. Okazywało się to jednak bardzo dobrym biznesem, na którym można było nieźle zarobić. Po pierwszym takim wyjeździ oddałem honor mojemu kumplowi i zacząłem nawet w domu jeździć z nim, jednak już na poważnie brałem od niego nieco mniej pieniędzy niż wcześniej, w końcu to był jego interes nie mój. Ja byłem tylko dj na wesele na doczepkę, a nie na pełen etat, tak, jak robił to mój kolega. On w tej branży siedzi już ładnych kilka lat, co powiem szczerze początkowo nawet mnie śmieszyło. Nie rozumiałem, jak można zarobić na takiej pracy.

Przecież tylko stoisz i puszczasz muzykę i od czasu do czasu powiesz coś do mikrofonu. Praca żadna, a przynosił po każdej imprezie dużo więcej, niż jak, który jeździł na truskawki.